building-1080592_1280

Pozwolenie na budowę

Być może piszę to przedwcześnie, ale bardzo chcę się podzielić radosną nowiną. Jak łatwo domyślić się z tytułu, to mamy pozwolenie na budowę! Aby stało się to faktem niepodważalnym, musi minąć dwa tygodnie, aby pozwolenie się uprawomocniło. W zasadzie to powinnam się wstrzymać z tym postem, bo jak ostatnio napisałam tak o warunkach zabudowy, to okazało się, że z budowy nic nie wyszło. Ale… teraz to co innego. Teraz wszystko idzie tak, jak powinno :)

Dzisiejszy wpis przedstawia, od czego zacząć starania o pozowolenie na budowę oraz jaka “niespodzianka” spotkała nas po drodze.

Mając ostateczną decyzję o warunkach zabudowy, możemy szykować się do złożenia wniosku o pozwolenie na budowę we właściwym starostwie. Celowo użyłam słowa “szykować”, bo oprócz pisma potwierdzającego ustalenie warunków zabudowy, wymaganych jest jeszcze kilka innych rzeczy. Chodzi mianowicie o:

  • poprawnie wypełniony wniosek
  • 4 egzemplarze projektu domu- zaadaptowane pod daną działkę, z narysowanymi wszystkimi zmianami
  • oświadczenie o posiadanym prawie dysponowaniu nieruchomością na cele budowlane
  • w naszym przypadku trzeba było jeszcze przedstawić decyzje i mapy podziałowe aż 6 działek, ponieważ warunki zabudowy zostały wydane na nieistniejące już działki, które później podzielono. Przyznam, że nasze osiedle składa się z plątaniny działek i działeczek. Tak naprawdę moja działka składa się z dwóch (z czego jedna ma powierzchnię 1 ara), zaś droga dojazdowa składa się z aż 4 działek, stąd potrzebnych było aż 6 dokumentów dotyczących podziałów.

Jak to zwykle u mnie bywa, nie mogło się obyć bez małych komplikacji. Otóż po dwóch tygodniach od złożenia wniosku zostaliśmy wezwani do uzupełnienia dokumentacji. Okazało się, że we wniosku brakuje pozwolenia wodno- prawnego na przejazd przez ciek wodny. Nawet nie byłam świadoma, że pod drogą dojazdową płynie coś takiego, bo wygląda to jak najzwyklejszy rów. Znajduje się nad nim mostek, więc o jakim pozowleniu mowa? Po wykonaniu kilku telefonów do przyszłych sąsiadów, którzy mają już pozwolenie lub się o nie starają, okazało się, że mapy w starostwie są kompletnie niezaktualizowane i z nich wynika, że takiego mostka nie ma w tym miejscu. “Logiczne” zatem jest, że faktycznie przejeżdzamy przez ciek wodny, a do tego potrzebne jest pozowolenie wodno- prawne. Jak rozwiązać coś takiego? Wystarczyło na mapie zaznaczyć wyraźnie mostek i opisać go w dwóch słowach- istniejący przepust. Ot, i cała filozofia. Czasem miło się zaskoczyć, że można sprawy w taki prosty sposób rozwiązać :)

Po rozwianiu niejasności w bardzo szybkim tempie otrzymaliśmy pismo, że zostaje nam udzielone pozowolenia na budowę :) Czekamy teraz 2 tygodnie na uprawomocnienie. W tzw. międzyczasie przygotowywane są projekty przyłączy (na tą chwilę mamy już projekt wody i kanalizacji). Przed rozpoczęciem budowy geodeta musi wytyczyć na działce, gdzie dokładnie będzie znajdował się budynek, zaś na 7 dni przed rozpoczęciem robót należy zgłosić ten fakt w strarostwie wraz z oświadczeniem kierownika budowy o przyjęciu obowiązków.

W kwestii “papierów” najgorsze już za nami; ostatnie czynności powinny być już tylko nieskomplikowaną formalnością. Teraz to już naprawdę czekamy na początek prac- mają się zacząć w czerwcu i mam nadzieję, że zgodnie z ustaleniami z murarzami, uda się tego dokonać.

9 thoughts on “Pozwolenie na budowę

    1. W samym starostwie nie płaci się nic. Koszty związane z pozwoleniem dotyczą adaptacji projektu, którą wykonuje architekt. Ja osobiście płaciłam 1900 zł w biurze projektowym za dopasowanie domu do działki i przygotowanie wszystkich dokumentów wymaganych do pozwolenia. Do tego dolicza się koszt projektu przyłączy- po 300 zł za poszczególne media. Każda dodatkowa zmiana to kolejny koszt, np. jeśli chcemy zmienić układ okien, drzwi, balkonów, zniwelować teren, zaprojektować od razu zbiornik na deszczówkę lub szambo. Każda taka przeróbka to koszt rzędu 50-400 zł, w zależności co chcemy zrobić.

Dodaj komentarz