decyzjaWZ

Po pierwsze- warunki zabudowy

Już są! Prosto z gminnej drukarki, doręczone przez niezawodnego listonosza, odbiór potwierdzony czytelnym podpisem. Mowa oczywiście o warunkach zabudowy. Tak długo wyczekiwane, że nie sposób im nie poświęcić wpisu na blogu. Sprawa niby prosta, ale czasochłonna, więc tym bardziej cieszy, że dokument w końcu mam w rękach :)

W lipcu tego roku po nabyciu niezależnego dojazdu do działki, udaliśmy się z mężem do urzędu gminy, aby dowiedzieć się, czy można go dopisać do warunków już istniejących, wydanych w 2005 roku. Okazało się, że nie jest to takie proste, ponieważ jest to zbyt duża zmiana, a o takie należy zapytać tzw. strony. Istniały dwie opcja rozwiązania sytuacji: pierwsza, to udać się do wszystkich właścicieli drogi (a jest ich kilkunastu) oraz sąsiednich działek, aby pisemnie wyrazili zgodę na zmianę warunków, a druga, to po prostu wystąpienie o nowe warunki. Urzędniczka poradziła, że lepiej zacząć od nowa, mimo że będzie to trwało trochę dłużej, ale na pewno zaoszczędzi nam zachodu i nerwów.

Złożenie wniosku poprzedzało kilka czynności. Pierwsza to wybranie mapy zasadniczej działki z Powiatowego Ośrodka Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej, na której powinno być mniej więcej naszkicowane, w którym miejscu działki dom będzie sie znajdował. Nie musi być to zrobione z aptekarską dokładnością; ważne jest, aby określić, czy dom będzie znajdował się z przodu, z tyłu, czy pośrodku działki oraz jakie będą w przybliżeniu jego wymiary. Muszę w tym momencie nieco rozwinąć temat. Jeśli ktoś stara się o warunki zabudowy i jest zdecydowany na budowę w tym miejscu w najbliższym czasie, a nie robi tego po to, bo “może kiedyś, ktoś tam będzie się tu budował”, to naprawdę zachęcam do wybrania projektu właśnie na tym etapie! Nie można sobie dowolnie zmieniać ustaleń WZ. Dopuszczalna jest zmiana wymiarów o +/- 20%. Może wydawać się to komuś dużo, ale jeśli warunki są wydane na dużą willę, a my planujemy budować mały domek (i na odwrót), to może się okazać, że procedurę trzeba będzie powtórzyć od nowa.

Oprócz wybrania mapy, zostały wysłane wnioski do dostawców prądu, gazu i wody o możliwości przyłączenia do sieci. Chyba każda gmina posiada własny wzór wniosku o wydanie WZ. Tam, w przypisach znajduje się informacja, kto jest administratorem poszczególnych sieci wraz z adresem, więc jasne jest, do kogo się zwrócić po oświadczenie o możliwość przyłącza. Oczywiście nie ma obowiązku podłączania się się do sieci, czasem nawet nie ma takiej sposobności lub jest to zbyt droga inwestycja. Okazuje się, że nie wszędzie istnieje sieć wodociągowo- kanalizacyjna i wtedy rozwiązaniem jest szambo i studnia, oczywiście taka nowoczesna, a nie wiaderko na łańcuchu :) Jeśli nie chcemy/ nie możemy podłączyć się do gazociągu, to wyjście stanowi kupno butli gazowej i zainstalowanie jej w kuchni (wtedy w grę nie wchodzi ogrzewanie gazowe, tylko tradycyjne). Wszystkie tego typu opcje znajdują się w odpowiednich rubrykach wniosku i musimy się określić, jak planujemy zaopatrywać się w wodę i energię oraz w jaki sposób będziemy odprowadzać ścieki. Poza wspomnianymi trzema wnioskami, wysłany został również czwarty, skierowany do Zarządu Powiatowego Dróg z zapytaniem, czy działka posiada dostęp do drogi publicznej. Nie musi oczywiście bezpośrednio przylegać do takowej (tak, jak w moim przypadku), ale musi być wytyczony zjazd. Wszystkich pocieszę, że odpowiedzi z wspomnianych instytucji przychodzą dość szybko, bo po około dwóch tygodniach, więc nie ma się co przerażać tym, że będziemy na nie czekać tygodniami.

Mając niezbędne dokumenty można przystąpić do wypełnienia wniosku o warunki zabudowy. Po wpisaniu danych wnioskodawcy, jak i tych dotyczących działki (numer, powierzchnia) należy wypełnić kilka rubryk dotyczących parametrów technicznych. Trzeba zaznaczyć, jaka będzie powierzchnia zabudowy, ile kondygnacji, kąt nachylenia dachu i wiele innych. Tego typu rzeczy znajdują się na stronach pracowni projektowych, więc nie ma potrzeby kupowania projektu na tym etapie. Wypełniony wniosek składamy w wydziale budownictwa danej gminy i po kilku tygodniach można zacząć dzwonić  z zapytaniem, czy jest jest już wstępny projekt warunków zabudowy. Od pani urzędniczki usłyszałam, że lepiej dzwonić i pytać, bo dzięki temu przypominamy o sobie. Nie ogarniam tej logiki, no ale cóż… Widać to nie na moją głowę :) W każdym bądź razie, mając już taki dokument w rękach trzeba uważnie go przeczytać, bo ewentualne zmiany można jeszcze dokonać zgłaszając je “ustnie”, nie trzeba składać żadnych dodatkowych pism. My zmieniliśmy powierzchnię zabudowy projektowanego budynku z 10% na 15%, ponieważ w pierwszej wersji mieśliśmy się “na styk”.

wniosekWZ-foto

Aby wnioski były poprawnie wypełnione, można skorzystać z usług biura projektowego. Pytanie, czy warto? Tak i nie :) Powiem szczerze, że jeśli ktoś ma czas, to nie ma sensu, bo podjrzewam, że o wszystko można dopytać w siedzibach wspomnianych administratorów. W niektórych gminach urzędnicy pomagają wypełnić wnioski, ale wszystko zależy od personelu i od ilości pracy. Oczywiście samemu też można je wypełnić, tylko w przypadku popełnienia jakiegoś błędu (bo zakładam, że większość z nas nie ma kompletnie żadnego doświadczenia w tym temacie) cała procedura jeszcze bardziej się wydłuża. My zleciliśmy załatwienie formalności do biura projektowego i mogę powiedzieć, że zaletą jest tutaj to, że w przypadku jakichkolwiek wątpliwości można zawsze zadzwonić i zapytać. I nie są to tylko pytania o sprawy papierkowe, ale odpowiadają również na pytania dotyczące samej budowy (materiałów, przyłączy i kolejności wykonywania prac), więc z tej perspektywy jestem zadowolona. W naszym przypadku był to koszt 500 zł, ale myślę, że mogłoby być nieco taniej.

W całej tej procedurze najwięcej czasu zabiera czekanie na jakikolwiek odzew po złożeniu ostatecznego wniosku w gminie. U nas było to niewiele ponad 4 miesiące, a i tak trzeba sobie do tego doliczyć dwa tygodnie na zgłaszanie ewentualnych zażaleń przez sąsiadów.  Z pewnością łatwiej jest, jeśli gmina posiada miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Jesteśmy wtedy kilka miesięcy do przodu, ale bez WZ (jeśli brak MPZP) ani rusz. A to dopiero początek! :)

Dodaj komentarz